Warszawskie Krowarzywa - fotorelacja

02:02

Warszawskie Krowarzywa - fotorelacja

O Krowarzywach serwujących roślinne burgery przy Hożej 42 słyszeli już niemal wszyscy! Sama odwiedziłam je już kilka razy podczas podróży do Warszawy. Pierwszego burgera w tym popularnym warszawskim lokalu spróbowałam zaledwie kilka miesięcy po zmianie sposobu odżywiania - byłam wówczas wniebowzięta i nie mogłam uwierzyć, że z warzyw można stworzyć coś tak do złudzenia przypominającego mięso. Druga wizyta miała miejsce w wakacje kiedy odżywiałam się już nieco bardziej świadomie. Burgery wciąż mi smakowały, ale czułam się po nich nieco ciężko.






Przez ostatnie miesiące moja dieta była jeszcze bardziej rygorystyczna: unikałam przetworzonych posiłków, jadałam mnóstwo surowych roślin, ale pomimo tego postanowiłam po raz kolejny skusić się na wizytę w tym modnym wegańskim miejscu i zamówić Cieciorexa oraz Rzodkiewexa (zdecydowałam się na wersję z bułką bezglutenową). Niestety wbrew opiniom innych, moim zdaniem owe burgery (choć roślinne), nie należą do najzdrowszych. Są smażone, a sosy zawierają cukier. O resztę wolałam nie pytać ;) Plusem jest spora ilość surowych warzyw, które wypełniają bułkę po brzegi.





Przyznam jednak, że po zjedzeniu dwóch burgerów (choć całkiem smacznych) czułam się niczym po wizycie w McDonaldzie, dlatego nie wiem czy jeszcze kiedyś odwiedzę to miejsce. Zdecydowanie bardziej służą mi proste, naturalne posiłki :) Osoby, które mają podobne podejście do diety, ale mimo wszystko mają ochotę wpaść do Krowarzyw, zamiast burgerów śmiało mogą sięgnąć po sok lub świeże smoothie, które zdecydowanie będą najlepszym wyborem.


Wegański majonezowy dip z awokado

19:29

Wegański majonezowy dip z awokado

W sieci aż roi się od przepisów na wegańskie majonezy składające się  głównie z rafinowanych olejów i mleka sojowego. Niestety oba te produkty nie należą do najzdrowszych... dlatego swój "majonez" postanowiłam przygotować na bazie awokado, które nie tylko nie szkodzi, ale wręcz zawiera mnóstwo cennych wartości odżywczych! Będzie doskonałym źródłem tłuszczy jednonienasyconych, potasu, przeciwutleniaczy oraz kwasu foliowego. Do tego niesamowitego owocu wystarczy dodać odrobinę soku z cytryny oraz musztardy - najlepiej przygotowanej ręcznie lub kupnej: naturalnej, bez cukru i konserwantów. Niestety znalezienie w sklepie tego typu produktu graniczy z cudem - mi udało się trafić na musztardę składającą się jedynie z gorczycy, octu winnego oraz soli w poznańskim Piotrze i Pawle (dla ciekawskich - marka Clovis). Smak gotowego dipu rzeczywiście mocno przypomina majonez - różni się tylko kolorem ;) Uwaga! Lepiej nie przygotowywać porcji na zapas, ponieważ już po paru godzinach awokado brzydko ciemnieje.

Wegański majonezowy dip z awokado

Składniki na mały słoiczek:
  • 1 dojrzałe awokado
  • 1,5 łyżki naturalnej musztardy
  • 1 łyżka soku z cytryny
Przygotowanie:
  1. Awokado umyj i obierz ze skórki.
  2. Wszystko składniki zmiksuj na gładką masę za pomocą blendera (lub połącz ręcznie).



Gdzie robię zakupy: Lidl

00:53

Gdzie robię zakupy: Lidl

Jak już wcześniej wspominałam, jednym z miejsc, w których robię zakupy jest Lidl. Nie omijam go szerokim łukiem tylko dlatego, że jako jeden z nielicznych dużych sklepów ma w swojej ofercie ekologiczne warzywa i owoce - i to w dodatku w całkiem przystępnych cenach. Nie wiem czy wiecie, ale w Niemczech od lat panuje moda na zdrowe odżywianie, dlatego tego typu produkty można kupić tam niemal wszędzie. Lidl to dyskont wywodzący się właśnie z tego kraju, od dawna posiadający w swojej ofercie szeroki asortyment bio produktów, które jakiś czas temu wprowadził także na polski rynek.



W ofercie, w zależności od sezonu, znajdują się m.in. banany, pomarańcze, cytryny, truskawki, śliwki, jabłka, ziemniaki oraz cebula. Ceny tego typu produktów są oczywiście odpowiednio wyższe niż  tych tradycyjnych, ale mimo wszystko o wiele, wiele niższe niż w małych sklepach ze zdrową żywnością gdzie np. banany są aż dwukrotnie droższe. Co jakiś czas zdarzają się także fajne promocje, na które warto polować. Oprócz certyfikowanych owoców i warzyw, w Lidlu kupuję także awokado, które kosztuje tam stosunkowo niewiele i jest łatwo dostępne.



Czy warto "przepłacać" i decydować się na certyfikowane produkty bio? Oficjalnie są one uprawiane pod ścisłą kontrolą, a plantatorzy nie mogą stosować oprysków chemicznych, sztucznych nawozów, stymulatorów wzrostu, modyfikacji genetycznej oraz konserwantów. Może to jednak puste slogany? Wiele osób podchodzi do nich sceptycznie... Osobiście przyznam, że zauważyłam, iż ekologiczne warzywa i owoce psują się zdecydowanie szybciej od tradycyjnych. Przykład? Zwykłe cytrusy mogą przeleżeć na półce nawet kilka miesięcy, ponieważ konserwuje się je imazalilem - swoją drogą, bardzo szkodliwym dla człowieka środkiem. Dla porównania, te z Lidla są zdatne do spożycia często nie dłużej niż przez... tydzień. Z kolei ziemniaki szybciej puszczają pędy, a cebula wypuszcza szczypiorek. Różnica w smaku? Moim zdaniem jest wyczuwalna, ale tylko na tyle, że mogą ją dostrzec przede wszystkim osoby, które na co dzień odżywiają się bardzo zdrowo.



Jak wyglądają moje przykładowe zakupy? Podstawę stanowią banany, których jem bardzo dużo, dlatego zazwyczaj decyduję się od razu na kilka kilogramów. W sezonie zimowym kupuję także cytrusy, które po prostu uwielbiam! W zależności od potrzeby, od czasu do czasu w moim koszyku lądują też ziemniaki. Zwykle decyduję się także na nabycie kilku sztuk awokado, które ostatnio wprowadziłam do swojego codziennego jadłospisu. Poniżej dzielę się z Wami zdjęciem jednego z ostatnich paragonów (za ponad 8 kg produktów). Kwota może przerażać, ale przypomnę, że to właśnie owoce i warzywa stanowią podstawę mojej diety, dlatego ich jakość jest dla mnie bardzo istotna.


Jak wyglądają moje zakupy od czasu gdy zmieniłam sposób odżywiania

17:09

Jak wyglądają moje zakupy od czasu gdy zmieniłam sposób odżywiania

Zmiana sposobu odżywiania na zdrowszy bez wątpienia bardzo mocno wpłynęła na sposób robienia moich codziennych zakupów. Wcześniej, jak zresztą większość ludzi, niemal wszystko czego potrzebowałam do szczęścia mogłam znaleźć w dyskontach i marketach. W moim koszyku lądowała kupa przetworzonych, paczkowanych produktów: dania w słoiku, zupki w proszku, mdlące dżemy, kolorowe jogurty, napoje w kartonie, płatki śniadaniowe, filety z kurczaka, białe kajzerki prosto z pieca i mnóstwo, mnóstwo słodyczy. Standard! Od czasu do czasu skusiłam się na jabłko, banana czy też kawałek arbuza, będąc dumna z tego, jak zdrowo się dzięki temu odżywiam :)

 Przykładowe zakupy: maj 2014

Obecnie większość jedzenia kupuję w zupełnie innych miejscach. Najczęściej odwiedzam pobliski targ, gdzie zaopatruję się przede wszystkim u rolników, a nie handlarzy. Regularnie jeżdżę też na zakupy na Plac Bernardyński, na którym raz w tygodniu można nabywać ekologiczne lokalne warzywa i owoce (więcej pisałam na ten temat <tutaj>). Co jakiś czas odwiedzam też ulubiony sklep ze zdrową żywnością, który posiada bardzo bogaty asortyment. Wciąż jednak robię zakupy w dużych sieciówkach. Pierwszą z nich jest Lidl, w którym zaopatruję się w awokado oraz ekologiczne banany, pomarańcze, cytryny i ziemniaki w bardzo przystępnych cenach. Drugi to Piotr i Paweł, który posiada spory wybór bio produktów. Od czasu do czasu zaglądam też do Rossmanna, w którym znajdziecie m.in. eko daktyle, słonecznik, kaszę jaglaną i orzechy.

  Przykładowe zakupy: czerwiec 2014

Co ląduje na mojej liście zakupów? Przede wszystkim świeże owoce i warzywa, które stanowią podstawę mojego jadłospisu. Na tyle ile to możliwe, wybieram te pochodzące z ekologicznych upraw, bądź przynajmniej od zaufanych rolników. W okresie zimowym zdarza mi się co jakiś czas kupować mrożone polskie owoce oraz warzywa. Unikam natomiast lśniących jabłek bez skazy, smakujących chemią zagranicznych brokułów, wielkich napompowanych nawozami truskawek, zafoliowanej zieleniny z marketów i innych tego typu rzeczy. Co jakiś czas jadam jajka. W tym przypadku opcje mam dwie: kupno ekologicznych, z certyfikatem w markecie, bądź wiejskich od zaufanej "babci" na targu. Oprócz tego, zaopatruję się w suszone niesiarkowane owoce (głównie daktyle), orzechy oraz nasiona, ryż, kasze (gryczana, jaglana, quinoa), miód, dobrej jakości przyprawy, olej kokosowy, wodę mineralną, kiszone ogórki i kapustę (niemal wszystko ekologiczne). Inne rzeczy takie jak np. ocet, surowe kakao, czy też kawałek sera kupuję sporadycznie, w razie potrzeby. Produkty przetworzone lądują w moim koszyku bardzo, bardzo rzadko... w zasadzie niemal w ogóle - po prostu się od nich odzwyczaiłam.

  Przykładowe zakupy: sierpień 2014

Wzmacniający odporność gruszkowo-imbirowy smoothie

20:43

Wzmacniający odporność gruszkowo-imbirowy smoothie

Zima powoli się kończy, ale to nie znaczy, że powinniście zapomnieć o bardzo zdrowym rozgrzewającym imbirze oraz goździkach posiadających niesamowite właściwości lecznicze. Ten duet świetnie pasuje do pysznego gruszkowo-jabłkowego smoothie, które w razie potrzeby możecie dosłodzić garścią daktyli. Taka kompozycja z pewnością pomoże Wam wzmocnić odporność, spróbujcie! :)

Wzmacniający odporność gruszkowo-imbirowy smoothie

Składniki na 1 dużą porcję:
  • 2 dojrzałe gruszki
  • 2 jabłka
  • kilka daktyli
  • plasterek imbiru
  • 3 zmielone goździki
Przygotowanie:
  1. Gruszki oraz jabłka umyj, umieść w pojemniku blendera i dorzuć pozostałe składniki.
  2. Wszystko dokładnie zmiksuj.

Dlaczego zmieniłam sposób odżywiania? Moja historia

00:54

Dlaczego zmieniłam sposób odżywiania? Moja historia

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym jak wyglądają Wasze codzienne posiłki? Większość z nas żyje dziś w biegu, więc to nic dziwnego, że mało kto snuje rozważania na temat jakości i wartości spożywanych przez siebie dań i przekąsek. Czy to jednak słuszne podejście?

Opowiem Wam moją historię
Sama przez bardzo wiele lat, ciesząc się całkiem dobrym zdrowiem i świetną przemianą materii, z premedytacją każdego dnia (!) wsuwałam w siebie tony słodyczy i chipsów. Od zawsze wywoływało to zazdrość i zdziwienie na twarzach moich znajomych ;) Mój obiad składał się zwykle ze smażonego kurczaka oraz frytek lub białego ryżu polanego sosem z paczki. Na śniadanie jadałam płatki z mlekiem, słodkie jogurty oraz pączki i drożdżówki ze znajdującej się nieopodal uczelni ciastkarni, a w czasie kolacji raczyłam się wypiekanymi w pobliskim markecie bułkami z żółtym serem. Wszystko to popijałam owocowymi napojami lub słodzoną dwiema łyżeczkami cukru herbatą. W międzyczasie rozkoszowałam się ptasim mleczkiem, chrupiącymi chipsami, przeróżnymi batonami i innymi gotowymi przekąskami. Niemal w czasie każdych zakupów w moim koszyku lądowała przynajmniej jedna tabliczka czekolady. Nie przepadałam natomiast za warzywami - ręcznie robione sałatki pojawiały się na moim talerzu naprawdę rzadko, a świeże owoce jadałam zaledwie parę razy w miesiącu.

Mój przykładowy zapas słodyczy (grudzień 2012) - z powodzeniem byłabym wtedy w stanie otworzyć własny sklep ;)
 

Uważałam jednak, że w takiej diecie nie ma absolutnie niczego złego. Wydawało mi się, że skoro nie przepadam za alkoholem i kawą, nie palę papierosów, a w dodatku spożywam głównie przygotowywane przez siebie posiłki to mój sposób odżywiania i tak jest zdecydowanie lepszy niż większości mieszkających poza domem studentów. Podstawą diety wielu moich znajomych były zupki chińskie, piwo i tłuste burgery z McDonalda, a ja w takich miejscach jadałam "tylko" średnio raz w tygodniu. W dodatku nie miałam nałogów i nigdy nie musiałam dbać o figurę, choć jadłam co chciałam i nie uprawiałam sportu. Czego chcieć więcej? Z tego względu lekceważyłam rzucane od czasu do czasu rady bliskich osób, które martwiły się o mój niezdrowy tryb życia.

Teraz widzę jak bardzo byłam nierozsądna. Co było pierwszym impulsem do zmiany stylu życia? Zaczęło się niewinnie. Z zaciekawieniem analizowałam składy kupowanych przez siebie produktów i powoli uświadamiałam sobie, że każdego dnia pakuję w siebie mnóstwo chemii. W dodatku moja dieta wydawała mi się strasznie nudna i monotonna. Bardzo nie lubiłam gotować, a bywały nawet takie dni, że na kurczaka i ryż po prostu nie mogłam już patrzeć. Opychając się wielkimi paczkami chipsów lub wsuwając trzy (!) tabliczki czekolady naraz czułam się jak... śmietnik! Gdzieś w głowie zaczęły pojawiać się wyrzuty sumienia... Ja jednak nie potrafiłam wyobrazić sobie świata bez tych wszystkich rarytasów! Herbata bez cukru nie przechodziła mi przez gardło (nie mówiąc o wodzie mineralnej), a obiad bez mięsa... jak to obiad bez mięsa? Owszem, to nic fajnego, że w jedzeniu jest dziś tyle chemii, ale takie posiłki są dziś przecież czymś normalnym, tak dziś jadają wszyscy i jakoś żyją... Inaczej się chyba nie da? (tak, zawsze znajdą się jakieś wymówki...)

Moje przykładowe obiady (luty 2013) - smażony kurczak z pieczarkami i białym ryżem.
 

Niecałe dwa lata temu przyjaciel polecił mi tanią i smaczną restaurację z jedzeniem na wagę. Zaczęłam jadać tam naprawdę często - zachwycona różnorodnością posiłków, zaczęłam próbować nowych rzeczy, których wcześniej niemal w ogóle nie jadałam. Na moim talerzu lądowała soczewica, kolorowe sałatki, owocowe desery, ryba w panierce, gotowane warzywa polane kolorowymi sosami. Jedzenie obiadów stało się dla mnie przyjemnością i postanowiłam sama zacząć eksperymentować w kuchni. Szukałam w sieci ciekawych przepisów, zaczęłam zaglądać na pobliski targ i stopniowo polubiłam gotowanie. Mięso coraz częściej zastępowałam rybą, a pomiędzy posiłkami podjadałam świeże owoce. Mimo wszystko wciąż co jakiś czas sięgałam po słodkości, a moje dieta wcale nie należała do najzdrowszych.

Moje przykładowe obiady poza domem (czerwiec, lipiec 2013) - na talerzu w końcu pojawiło się trochę świeżych warzyw
 

Pewnego dnia przeglądając na jednym z popularnych internetowych portali artykuł na temat soków, w oczy rzucił mi się komentarz, w którym ktoś polecał link do ciekawego wpisu. Kliknęłam i... wsiąknęłam na dobre! Dla ciekawskich - to był konkretnie ten artykuł <klik>. Dowiedziałam się wielu rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Z każdym kolejnym wpisem uświadamiałam sobie jak wielką krzywdę robię sobie żywiąc się cukrem, przetworzonym jedzeniem, mięsem z marketu i innymi "śmieciami", w tym właśnie napojami z marketu. Zdałam sobie sprawę, że choć wydawało mi się, że nie mam nałogów to w rzeczywistości przez całe życie byłam uzależniona od bardzo wielu rzeczy.

Niby to wszystko było takie oczywiste - że cukierki są niezdrowe, że powinno się jeść dużo warzyw i tak dalej... Ciągle brakowało mi jednak kogoś kto stanowczo, konkretnie i bez owijania w bawełnę powie: zrób coś ze swoim życiem, na co czekasz?! Szukałam człowieka, który wcześniej był w podobnej sytuacji i świetnie mnie zrozumie, kogoś kogo argumenty naprawdę do mnie trafią. W dobie internetu to żaden problem. Zaczęłam przeglądać kolejne strony, czytać historie takich właśnie ludzi i postanowiłam działać. Podjęłam ważną decyzję - czas zmienić swoje życie na zdrowsze!

Nadal ciężko mi uwierzyć, że znalazłam w sobie siłę i praktycznie z dnia na dzień przestałam jeść cukier, słodycze i chipsy. W dodatku bez żadnego żalu, a przecież wcześniej nie potrafiłam bez nich żyć! Z każdym dniem intensywnie pochłaniałam kolejną dawkę wiedzy i już wiedziałam, że kupowane poza domem słodzone cukrem sałatki i smażona w głębokim tłuszczu ryba wcale nie były tak zdrowe, jak wcześniej myślałam, a łatwe do przyrządzania dania z proszku i słodkości zawierały w sobie całą tablicę Mendelejewa. Stopniowo wykluczałam ze swojego jadłospisu kolejne niezdrowe produkty, czyniąc to z całkowicie własnej woli.

Na talerzu zaczęły lądować głównie warzywa, a przełomowym momentem okazał się zakup blendera, dzięki któremu codziennie przygotowuję sobie owocowe smoothies. Skomplikowane, pracochłonne posiłki zastąpiłam prostymi, mało przetworzonymi daniami (warzywa na parze, surówki), a za przekąski zaczęły służyć mi świeże oraz suszone owoce, orzechy oraz nasiona. Obecnie produkty odzwierzęce pojawiają się w moim menu sporadycznie. Ograniczyłam również spożywanie glutenu. W tej chwili nie wyobrażam sobie powrotu do dawnych nawyków - pokochałam nowy styl życia i zarażam swoją miłością także innych :)

 Moje przykładowe zakupy (czerwiec 2014)
Błyskawiczny czekoladowy deser

22:59

Błyskawiczny czekoladowy deser

Jeszcze niecałe dwa lata temu bez wątpienia mogłam nazywać siebie czekoladoholiczką. Niemal codziennie pochłaniałam przynajmniej jedną tabliczkę, a niekiedy nawet kilka! Teraz jednak nie tęsknię za tym popularnym smakołykiem - wolę po prostu od czasu do czasu przygotować własny deser, w o wiele zdrowszej wersji, który smakuje wyśmienicie! Wystarczy tylko kilka składników i chwila wolnego czasu. Zwykłe kakao polecam zastąpić surowym - wielu określa je pokarmem bogów ;) Jest co prawda droższe i trudno dostępne, ale wydajne i wartościowe. Znajdziecie w nim ogromną dawkę antyoksydantów oraz cennych składników mineralnych, których na próżno szukać w czekoladach z marketu.

Błyskawiczny czekoladowy deser

Składniki na 1 porcję:
  • 3 dojrzałe banany
  • garść daktyli
  • 1 czubata łyżka kakao
  • 1 łyżka soku z cytryny
Przygotowanie:
  1. Banany obierz ze skórki, umieść w pojemniku blendera i dorzuć pozostałe składniki.
  2. Wszystko dokładnie zmiksuj.

Cukinia z marynowanymi pieczarkami nadziewana szpinakiem i sosami

23:45

Cukinia z marynowanymi pieczarkami nadziewana szpinakiem i sosami

Słyszeliście o witarianizmie? W skrócie jest to dieta polegająca na spożywaniu naturalnego surowego pożywienia. Dzięki temu, że takie jedzenie nie zostało poddane obróbce termicznej, zachowuje ono swoje cenne właściwości oraz bogactwo witamin i minerałów. Osobiście uważam, że warto włączyć do swojego jadłospisu możliwie jak najwięcej tego typu zdrowych posiłków. Co prawda może się to wydawać czymś trudnym, a nawet nieciekawym, ale to tylko pozory! Jak się okazuje, za pomocą surowych produktów można stworzyć pyszne, a jednocześnie niezwykle oryginalne potrawy. Przepis na wykonanie jednej z nich znalazłam na jednym z moich ulubionych blogów <tutaj>. Od razu poczułam, że muszę go wypróbować. Zdecydowałam się zaledwie na kilka drobnych zmian. Potrawa okazała się naprawdę smaczna, a sosy, choć bez grama jogurtu, zrobiły na mnie spore wrażenie.

Cukinia z marynowanymi pieczarkami nadziewana szpinakiem i sosami

Składniki na 2 porcje:
  • 1 cukinia
  • 2 szklanki świeżego szpinaku
  • 4 pieczarki
  • kiełki słonecznika
  • 6 łyżek rozpuszczonego oleju kokosowego (lub oliwy)
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • sól himalajska

    sosy:
  • świeży pomidor
  • garść suszonych pomidorów
  • świeża bazylia
  • 1/2 szklanki nerkowców
  • 1/2 szklanki migdałów
  • 1-2 ząbki czosnku
  • sól himalajska
Przygotowanie
  1. Nerkowce i migdały zalej zimną wodą na kilka godzin przed przygotowaniem potrawy.
  2. Olej kokosowy wymieszaj z octem i szczyptą soli. Umyte pieczarki pokrój na małe kawałki, umieść w miseczce, polej trzema łyżkami przygotowanej wcześniej marynaty i wymieszaj.
  3. Szpinak opłucz, umieść w misce, dodaj bazylię i resztę marynaty.
  4. Przygotuj sos czosnkowy: umieść w pojemniku blendera odcedzone nerkowce i migdały, dodaj kilka łyżek zimnej wody i dokładnie zmiksuj. Z powstałej pasty odmierz 2-3 łyżki i odłóż do miseczki (będą potrzebne do przygotowania drugiego sosu). Do pojemnika dodaj wyciśnięty przez praskę czosnek, kilka listków świeżej bazylii i szczyptę soli, zmiksuj ponownie.
  5. Przygotuj sos pomidorowy: zmiksuj ze sobą świeżego pomidora, suszone pomidory, kilka listków bazylii i szczyptę soli. Dodaj odłożoną wcześniej pastę, zmiksuj ponownie.
  6. Cukinię pokrój w plastry za pomocą obieraczki lub szatkownicy do warzyw. Ułóż na talerzu plastry tak aby nachodziły na siebie. Umieść na wierzchu szpinak oraz sosy i zwiń danie tak jak na zdjęciu.
  7. Danie udekoruj marynowanymi pieczarkami oraz świeżymi kiełkami.



Aromatyczna pieczona kapusta z sosem czosnkowym i rozmarynem

00:58

Aromatyczna pieczona kapusta z sosem czosnkowym i rozmarynem

Zastanawialiście się co ciekawego można wyczarować ze zwykłej białej kapusty, szczególnie gdy nie macie zbyt wiele czasu? Spróbujcie upiec ją w ulubionych przyprawach - przygotowanie takiego dania zajmuje dosłownie chwilę. Ja zdecydowałam się na dwie pikantne marynaty, które świetnie komponują się z sosem czosnkowym i świeżym rozmarynem, ale Was namawiam do eksperymentowania i stworzenia własnych mieszanek. Potrawa zniknęła w mgnieniu oka! :)

Aromatyczna pieczona kapusta z sosem czosnkowym i rozmarynem

Składniki na 6 porcji:
  • 1 średniej wielkości główka kapusty
  • świeży rozmaryn

    marynata paprykowa:
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
  • 1/2 łyżeczki majeranku
  • 1/3 łyżeczki pieprzu
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oleju kokosowego

    marynata curry:
  • 1,5 łyżeczki curry
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oleju kokosowego

    sos czosnkowy:
  • 1/4 szklanki nerkowców
  • 1/4 szklanki migdałów
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/4 łyżeczki soli
Przygotowanie:
  1. Kapustę obierz z kilku liści, a następnie pokrój w 1-1,5 cm plastry. 
  2. Przygotuj obie marynaty mieszając ze sobą wszystkie składniki, a następnie wysmaruj nimi wierzch każdego z plastrów. Jeśli się nie spieszysz, możesz odstawić je na parę chwil do lodówki.
  3. Wsadź danie do rozgrzanego do 170°C piekarnika na 20-25 minut.
  4. Przygotuj sos czosnkowy: umieść w pojemniku blendera namoczone wcześniej nerkowce i migdały (zamiast nich możesz użyć także wiórków kokosowych), dodaj kilka łyżeczek zimnej wody, wyciśnięty przez praskę czosnek i szczyptę soli, wszystko dokładnie zmiksuj na gładką masę.
  5. Gorące plastry kapusty udekoruj sosem i świeżym rozmarynem.

Bananowo-truskawkowe smoothie z cynamonem

23:01

Bananowo-truskawkowe smoothie z cynamonem

Zamiast sięgać rano po słodzony kolorowy jogurt z marketu, warto przygotować w kilka minut zdrowe owocowe smoothie. Smakuje rewelacyjnie, jest surowe (dzięki czemu zachowuje mnóstwo wartości), a dodatkowo zawiera imbir i cynamon, które tworzą bardzo zgrany duet zapobiegający przeziębieniom. Osobiście tak bardzo polubiłam to połączenie składników, że przygotowuję takie smoothie przynajmniej kilka razy w tygodniu, zazwyczaj na śniadanie.

Bananowo-truskawkowe smoothie z cynamonem

Składniki na 1 dużą porcję:
  • 2-3 dojrzałe banany
  • 2 jabłka
  • kilka mrożonych truskawek
  • plasterek imbiru
  • natka pietruszki
  • szczypta cynamonu
Przygotowanie:
  1. Banany obierz ze skórki, jabłka wymyj i pokrój na kawałki.
  2. Wszystkie składniki umieść w pojemniku blendera i dokładnie zmiksuj.

Wegańskie curry z dynią i batatami

00:30

Wegańskie curry z dynią i batatami

Jesienią podzieliłam się z Wami przepisem na pyszne wegańskie curry z dynią. Jest to zdecydowanie jedna z moich ulubionych potraw, dlatego też ląduje na moim talerzu przynajmniej raz w tygodniu - nawet teraz kiedy ciężko gdziekolwiek kupić dynię (w ostateczności można ją jednak pominąć). Postanowiłam delikatnie zmodyfikować recepturę i dorzucić do wszystkiego bataty - eksperyment okazał się udany! Słodkie ziemniaki cieszą się ostatnio sporą popularnością, dzięki czemu można je kupić w wielu miejscach (w ofercie ma je np. Alma, Piotr i Paweł, a czasami nawet Biedronka). Taka potrawa to najlepsza okazja aby ich w końcu spróbować! Oprócz ciekawego smaku, są bogate w beta-karoten, witaminę C i błonnik.

Wegańskie curry z dynią i batatami

Składniki na 2-3 porcje:
  • 1 szklanka suchego brązowego ryżu
  • 1 średniej wielkości batat
  • 2 szklanki pokrojonej w kostkę dyni 
  • 1/2 szklanki pokrojonych w kostkę ziemniaków
  • 1/2 szklanki pokrojonej w kostkę marchewki
  • 1,5 szklanki naturalnej passaty pomidorowej
  • 2-3 łyżki oleju kokosowego
  • 1 cebula
  • ząbek czosnku
  • 3 cm kawałek imbiru
  • 1,5 łyżeczki curry
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1/2 łyżeczki soli
  • świeża natka pietruszki
Przygotowanie:
  1. Ryż zalej wodą i gotuj na małym ogniu. Obrane, pokrojone w kostkę warzywa ugotuj, najlepiej na parze (zacznij od ziemniaków, dynię dorzuć na samym końcu).
  2. W garnku rozgrzej olej kokosowy, dodaj posiekaną cebulę,a po kilku minutach imbir. 
  3. Wrzuć do środka ugotowane warzywa i przyprawy, wymieszaj, a następnie zalej całość passatą pomidorową. Dorzuć rozgnieciony czosnek, posiekaną ostrą papryczkę i duś wszystko pod przykryciem na małym ogniu przez kilka-kilkanaście minut. Podawaj z ryżem pełnoziarnistym oraz świeżą natką pietruszki.


Surówka z awokado, pomidorami i kapustą pekińską

00:10

Surówka z awokado, pomidorami i kapustą pekińską

Ostatnio uświadomiłam sobie, że bardzo rzadko jem surówki... a przecież zimą też warto wzbogacić swoją dietę o solidną porcję warzyw i zieleniny! Dzięki zawartości zdrowych tłuszczy (awokado, olej kokosowy, ziarna), takim daniem można się całkiem dobrze najeść. Każdy z użytych składników ma bardzo korzystny wpływ na zdrowie - razem tworzą więc wielką bombę pełną witamin i minerałów, których często na próżno szukać w przetworzonych potrawach. W miarę możliwości sięgnijcie po kapustę z upraw ekologicznych - ta pochodząca z marketów niestety nie należy do najzdrowszych.

 Surówka z awokado, pomidorami i kapustą pekińską

Składniki na 1 dużą porcję:
  • 5 liści kapusty pekińskiej
  • 2 małe pomidory
  • 1 dojrzałe awokado
  • 2 łyżki ziaren sezamu
  • 2 łyżki ziaren słonecznika

    Sos:
  • 2 łyżki rozpuszczonego oleju kokosowego
  • ząbek polskiego czosnku
  • 1/4 łyżeczki soli himalajskiej
  • 1 łyżka ziół prowansalskich
  • 1 łyżka octu jabłkowego lub soku z cytryny
Przygotowanie:
  1. Sałatę dokładnie umyj, osusz i posiekaj. Pomidory oraz obrane ze skórki awokado pokrój na kawałki.
  2. Przygotuj sos: do oleju dodaj rozgnieciony czosnek i pozostałe składniki.
  3. Wszystkie składniki umieść w misce i dokładnie ze sobą wymieszaj, udekoruj ziarnami sezamu i słonecznika.